Urlop w Lubniewicach. Łagów – szybki wypad [Dzień 3]

łagów lagow magnes

Już w momencie planowania urlopu zastanawiałem się co będzie lepsze? Urlop w Lubniewicach czy Łagowie? Wybór padł na Lubniewice, jednak bliskość Łagowa zachęcała do jego odwiedzenia. Zresztą Łagów dobrze się promuje, jest o nim głośno a ja zawsze lubię sprawdzić czy jest tak dobrze jak nam mówią.

Dojazd

Z Lubniewic mieliśmy około 35 minut drogi samochodem, to niewiele, ale… drogami lokalnymi, nawet bardzo lokalnymi. Duża część trasy to tragedia, dziura na dziurze, wąsko i momentami kręto. Jeżeli ktoś uważa że mamy kiepskie drogi, musi odwiedzić te strony, przekona się, że może być gorzej. Można było oczywiście jechać inną trasą, jednak wtedy mamy około 10-15 minut dłuższą drogę. Dla nas, którzy mieli raptem 4 godziny do dyspozycji, każde 10 minut było cenne.

Najważniejsze, że dojechaliśmy szczęśliwie. Podjechałem możliwie blisko centrum i zaparkowałem nawet bez problemu, choć pewnie miałem dużo szczęścia bo to było jedyne wolne miejsce.

Łagów w dwie godziny!

Szybko zmontowałem wózek dla małego, założyłem aparat na szyję i ruszam w „miasto”, oczywiście z całą rodzinką. Pierwszym miejscem, które wydaje się nam znane jest Brama Polska. Masywny budynek, cały z cegły strzegący wyjazdu do dawnego Łagowa od wschodu dzisiaj jest jedynie ozdobną bramą, którą jako piesi i tak mijamy bokiem.

brama polska łagów lagow
Brama Polska, a tak na prawdę wjazd do serca Łagowa

Po minięciu bramy, naszym oczom wyłania się szachulcowy budynek, w którym obecnie mieści się restauracja. Budynek pięknie odnowiony, wręcz urzekający swoim wyglądem. My nie wchodzimy do niego, idziemy dalej w stronę zamku, który ma być największą atrakcją.

"Szachulec", obecnie restauracja

Zamek

Daleko nie trzeba iść, dosłownie kilka kroków i jesteśmy pod jego murami. Zamek w Łagowie to XIV w. budowla, wzniesiona przez joannitów, czyli Zakon Rycerzy Szpitalników, dzisiaj często nazywanych kawalerami maltańskimi. Zamek jednak od XIX w. należy do właścicieli prywatnych, co skutkuje jego obecna funkcją, którą jest hotel z sala balową. Sam zamek dobrze prezentuje się z daleka, im bliżej tym widzimy mniej. Przeszkadzają w tym głównie gęste korony drzew, których nie brakuje w najbliższym otoczeniu. Dlatego też ciężko było zrobić zdjęcie całego zamku, tak by widoczne było wszystko co ciekawe.

zamek łagów lagow
Wieża zamku w Łagowie. Niestety zamek jest mocno osłonięty drzewami, ciężko o lepsze zdjęcie.

Na sam zamek nie wchodziliśmy z racji naszego brzdąca. Do zamku prowadzi długa i stroma klatka schodowa, która wygląda efektownie ale może co poniektórych zniechęcić do wejścia. Pewnie jest jakieś inne prostsze wejście, jednak my z racji czasu go nie szukaliśmy. Wieżę widokową, niestety też odpuściliśmy… Stwierdziliśmy, że czas iść dalej. Praktycznie na przeciwko wejścia do zamku, jest wejście do kościoła. Ciekawe jest to, że kościół powstał dopiero w XIX w., czyli kilka stuleci później niż sam zamek. Tutaj zakonnicy się nie popisali:) Kościół niestety był zamknięty… Kolejna atrakcja, będąca lizakiem w papierku, którego nie można otworzyć, trudno.

Nie tylko zamek

Schodzimy w dół, do głównej ulicy. Liczymy że Łagów jeszcze czym nas uraczy. W głębi ulicy Tadeusza Kościuszki widać już Bramę Marchijską z XV w., ostatnią z dwóch dawnych bram wjazdowych do miasta.

brama marchijska łagów lagow
Brama Marchijska od strony zamku

Ta brama to zupełnie inny styl niż poprzednia, pierwsza kondygnacja murowana, bez okien ze ścianami pokrytymi jasnym tynkiem. Powyżej niej, nadbudówka szachulcowa z małymi okienkami. Inna bajka, trochę mi kojarząca się z takim stylem niemieckim, może nie bez powodu bo brama ta nazywana była również berlińską. Obie bramy miały za zadanie chronić zamek, znajdowały się w pierwszej linii jego umocnień, dzisiaj są przede wszystkim atrakcją turystyczną, choć pełnią też inne funkcję, np. siedzibę lanych związków.

brama marchijska i zamek w łagowie lagow
Dawny wjazd do miasta. Brama Marchijska a nad nią w tle wieża zamkowa
brama marchijska lagow łagów
Brama Marchijska z bliska

Przechodzimy przez bramę i idziemy jeszcze kawałek przed siebie. Dochodzimy do ośrodka wypoczynkowego „Leśnik”, tutaj postanawiamy zawrócić. Nie widzieliśmy na horyzoncie już nic, co mogłoby nas zaciekawić. Wracając weszliśmy jeszcze pod amfiteatr licząc, że może od tej strony zamek będzie lepiej widoczny, niestety nie był. Następnie kupiliśmy jeszcze pamiątkowy magnes w niewielkim sklepiku, od Bramą Marchijską i pomału szliśmy dalej w stronę samochodu. Zatrzymaliśmy się na chwilę jeszcze by niewielkim budynku informacji turystycznej, liczyłem że zabiorę jakieś broszury i foldery ale się przeliczyłem. Informacja turystyczna była już zamknięta mimo godziny 17 z groszami, a półki na ulotki na zewnątrz budynku były pełne tylko reklam…

informacja turystyczna łagów lagow
Budynek informacji turystycznej w Łagowie, niestety zamknięty i ubogi w lokalne foldery

Cel osiągnięty

Ku naszemu zdziwieniu zostało nam trochę czasu, zobaczyliśmy wszystko co chcieliśmy lub co mogliśmy zobaczyć. Zatrzymaliśmy się jeszcze na jednym z pomostów, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i stwierdziliśmy że można jeszcze wskoczyć na jakieś jedzenie.

Brama Polska od strony zamku, takim widokiem żegnało nas "centrum" Łagowa

Restauracji i knajp dookoła było sporo, co prawda nie każda otwarta (nie wiem dlaczego, może już zakończyły sezon), mimo to szybko znaleźliśmy miejscówkę. Padło na restaurację „Pod Lipami”, mieszczącej się na przeciwko przystani rowerków wodnych. Mieli dobrą pizzę, ale problem z piwem, w skrócie karta pełna, półki puste. Żona chciała tylko jakieś piwko smakowe, ewentualnie radler, których w karcie było kilka do wyboru. Skończyło się na piwie z kija z sokiem… Po jedzeniu czas na powrót, ta samą drogą, te same dziury ale zleciało szybciej, jak to zawsze droga powrotna.

Widok na jezioro Łagowskie z przystani rowerów wodnych na ul. Zamkowej

Urlop w Lubniewicach. Łagów - jednodniowy wypad

Tak, to był szybki oblot. Nie szybowcowy ale też nie odrzutowy, biegać też nie biegaliśmy ale czas nad gonił. Czy było warto? Tak. Oczywiście chcielibyśmy wejść na zamek, na wieżę widokową czy popływać rowerkiem ale tym razem musieliśmy obejść się smakiem. Liczyliśmy się z tym i chyba dlatego nie jesteśmy zawiedzeni. Czy dwie godziny to wystarczający czas by zobaczył Łagów? Nie. Myślę że zarezerwowany cały dzień to optymalny czas by poznać do miejsce i wejść w ciekawe zakamarki. Czy tu wrócę? Chciałbym! Może, jako wypad weekendowy, ten wydaje mi się tutaj naprawdę fajną opcją.

0 0 vote
Article Rating

Urlop w Lubniewicach. Łagów – szybki wypad [Dzień 3]

Cześć, tu Marcin a oto mój blog!  Piszę o moich największych pasjach: podróżach, gotowaniu i byciu tatą.
Więcej o mnie

FACEBOOK

TO CO ROBIMY?

zobacz również!

najnowsze w kategorii

tu byłem!

Zobacz miejsca w których byłem! Przejdź do kategorii „tu byłem„.

urlop z dzieckiem?

a może by coś przekąsić?

spodobał się Tobie wpis - udostępnij go na swoim koncie!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

więcej w kategorii

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach oraz dowiadywać się o nowościach na kierunkowo.pl bez żadnego spamu?
Dołącz do grona moich stałych czytelników!

tu byłem!

to ważne!

Uważasz, że to dobry i ciekawy wpis – przekaż go dalej!
Każdy gest z Waszej strony, którym doceniacie moją pracę strasznie motywuje i daje poczucie, że to co robię ma sens!
Jeżeli ciekawi Cię co jeszcze przygotowałem, koniecznie zajrzyj do spisu treści bloga.
Nie zapomnij by zapisać się do newslettera. Polub mnie na Facebook-u i obserwuj na Instagram-ie a nie ominie Cię żaden nowy wpis na blogu.
Inspiruj się, podróżuj, gotuj i żyj pełnią życia!

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x