Lubniewice. Wspomnienia wciąż żywe!

pomost ośrodek mewa lubniewice

Minął rok a Lubniewice nadal siedzą w mojej głowie. Wspomnienia z tego miasta są tak samo nieoczywiste jak ono same, dlaczego więc wracają tak często? Przeczytaj o tym w tym wpisie a dodatkowo zapraszam do sięgnięcia głębiej w historię wpisów na blogu i poznanie Lubniewic oraz ich historii dzięki moim wcześniejszym wpisom.

Dlaczego Lubniewice tak we mnie siedzą?

W wielu miejscach byłem, zresztą doskonale to widać to opisanych miejscach w kategorii tu byłem, a jednak to miasto na zachodzie naszego kraju, utkwiło mi w głowie bardzo mocno. Kiedy uświadomiłem sobie, że mija właśnie rok od naszego urlopu w tamtych stronach, zastawiałem się nad tym, dlaczego tak często wracam do nich wspomnieniami. Powodów odkryłem kilka…

1. Lubniewice nieodkryte

Lubniewice to nie Szklarska Poręba albo Toruń, czyli miejsca dostosowane do turystów aż nadto. To zwykłe miasteczko, owszem pięknie położone, wśród jezior i lasów ale suma summarum nadal zwykłe miasteczko. Dosłownie takie do którego pewnie masz 10-15 km drogi ze swojego domu. Mały ryneczek, mały ratusz, Biedronka, PKS i codzienne życie. Nie ma tam pięknych uliczek, cudownych widoków, wyjątkowych i historycznych miejsc. No właśnie!? Na pewno nie ma?

Wyjątkowość i piękno to pojęcia względne. Ktoś z otwartą głową i bystrym spojrzeniem, znajdzie w Lubniewicach wiele smaczków. Bo to niemożliwe by w miejscu, gdzie fragment swojej historii pisała tak niesamowita i wyjątkowa postać jak Michalina Wisłocka, nie znaleźć właśnie tych „smaczków”. Potrzeba oczywiście do tego wyobraźni, otwartego umysłu a nie tylko chodzenia pod pachę z przewodnikiem, który wszystko nam opowie i wyłoży jak na tacy. Lubniewice musisz odkryć sam! I to jest dla mnie ten pierwszy magnes, który przyciąga w to miejsce spragnionych historii ale i przywołuje wspomnienia.

Park Miłości

2. Lubniewice puste

Nasz pobyt przypadł na wrzesień. Sezon letni, kończy się 31 sierpnia – taki mamy klimat… Dlatego jak zajechaliśmy do Lubniewic, nie przywitał nas tam prężny kurort położony nad jeziorem, gdzie plażowicze chodzą po ulicach z dmuchanym flamingiem tylko niemal bezludna osada, w której tylko gdzieniegdzie naszym oczom ukazali się wczasowicze. Miejscowych również jak na lekarstwo, najwięcej w Biedronce i pod monopolowym na Rynku.

Trochę się czułem tutaj jak… w moim rodzinnym Choczu. Podobieństw było wiele, nie zgadzały się jedynie te jeziora i ośrodki wczasowe. Te same pustki o 17-tej w środku tygodnia, miejscowi „osadnicy” tu i tu w tych samych miejscach a do tego to wszechogarniające slow motion (zwolnione tempo się znaczy). W Poznaniu, w którym mieszkam na co dzień jest większy ruch o 3 w nocy niż tutaj po 16, więc zmiana ogromnie odczuwalna.

plaża lubniewice
Tłum na plaży w Lubniewicach

3. Lubniewice nieoczywiste

Nie byłoby tego wpisu, gdyby nie wspomnienia, które akurat przy tej okazji wywołałem genialną ścieżką dźwiękowa z filmu „Sztuka kochania”. Gdzieś w czeluściach mojej listy ulubionych filmów, Youtube odkopał i zaserwował mi to:

Nie jest to coś co usłyszycie w radiu ale jest to kawałek z genialnego soundtracka do bardzo ciekawego i istotnego filmu. Akurat podrzucony tutaj „Traktor”, to mój ulubiony kawałek z całej płyty, bo dla mnie najlepiej oddaje klimat całego filmu.

Przy tych dźwiękach, bardzo nieoczywistych, wróciły jak bumerang wspomnienia z Lubniewic. Wspomnienia gdzie historia Wisłockiej, inspirowała do spacerowania jej śladem ale również do tworzenia, tego co właśnie czytacie – bloga.

Lubniewice nie otwierają się przed nami jak księga. To miejsce dla lubiących rowerowe wycieczki, sporty wodne i ogniska ale również dla ludzi, którzy najpierw poznając historię kobiety – rewolucjonistki, chcą przeżyć to co ona; odszukać w sobie energię do działania na wielu frontach. Lubniewice to miasto bardzo otwarte, miałem wrażenie, że nie istnieje tutaj „tabu”, że każdy wie czym zajmowała się Wisłocka i dla niego to codzienne jak chleb. Skoro jest Ławeczka Miłości, to oczywiste że ciągną do niej zakochani a nie amatorzy taniego wina. Podobnie z Drzewem Uniesień, które było „łóżkiem” a szkołą latania dla czarownic. To przecież takie oczywiste! Ale zrób coś podobnego w dowolnym innym miejscu to wyzwą Cię od gorszących i grzeszników! Taka to Ci (nie)oczywistość…

drzewo uniesień lubniewice
Tak to właśnie to "łóżko"

4. Lubniewice pierwsze

Tak się złożyło, że Lubniewice przecierały szlak całego kierunkowo.pl. To relacja z wczasów w tym mieście była pierwszym głównym tematem bloga. Pewnie też dlatego do nich wracam, bo mam osobisty stosunek do tego, co przy okazji pobytu w Lubniewicach, opublikowałem na swoim blogu. Dzisiaj pewnie zrobiłbym wiele korekt, ale słowo się rzekło i zdecydowałem, że zostaje tak jak było od początku. Jesteś ciekawy jak było, oto tylko przykładowe wpisy oznaczone tagiem #lubniewice.

5. Lubniewice ostatnie

Niestety Lubniewice również dały nam do myślenia. Były to nasze drugie wakacje z synkiem na pokładzie. To właśnie jego obecność, wymusiła na nas pewne zmiany na przyszłość. Wcześniej mogliśmy spać gdzie bądź, standard i wyposażenie było drugorzędną sprawą. Od kiedy jeździmy w trójkę inaczej planujemy nasz wyjazd, a od wakacji w Lubniewicach tych zmian jest jeszcze więcej. Podstawową to osobny pokój dla brzdąca! Niestety trzeba za to dopłacić ale zdecydowaliśmy, że tak będzie najlepiej dla nas wszystkich. Taka decyzja już weszła w życie przy okazji kolejnych wakacji w Rowach (Rowy – miejsce stworzone do wypoczynku). Po czasie przyznajemy oboje z żoną, że była to bardzo dobra decyzja!

Co na koniec?

Na koniec zapraszam Was do wcześniejszych wpisów o Lubniewicach. Może kogoś zauroczy historia tego kawałka Polski i spróbuje odkryć ten region. Bo odkrywanie to dobre słowo gdy mówimy o Lubniewicach.

0 0 vote
Article Rating

Lubniewice. Wspomnienia wciąż żywe!

Cześć, tu Marcin a oto mój blog!  Piszę o moich największych pasjach: podróżach, gotowaniu i byciu tatą.
Więcej o mnie

FACEBOOK

TO CO ROBIMY?

zobacz również!

najnowsze w kategorii

tu byłem!

Zobacz miejsca w których byłem! Przejdź do kategorii „tu byłem„.

urlop z dzieckiem?

a może by coś przekąsić?

spodobał się Tobie wpis - udostępnij go na swoim koncie!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

więcej w kategorii

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach oraz dowiadywać się o nowościach na kierunkowo.pl bez żadnego spamu?
Dołącz do grona moich stałych czytelników!

tu byłem!

to ważne!

Uważasz, że to dobry i ciekawy wpis – przekaż go dalej!
Każdy gest z Waszej strony, którym doceniacie moją pracę strasznie motywuje i daje poczucie, że to co robię ma sens!
Jeżeli ciekawi Cię co jeszcze przygotowałem, koniecznie zajrzyj do spisu treści bloga.
Nie zapomnij by zapisać się do newslettera. Polub mnie na Facebook-u i obserwuj na Instagram-ie a nie ominie Cię żaden nowy wpis na blogu.
Inspiruj się, podróżuj, gotuj i żyj pełnią życia!

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x