zwiedzam Polskę
jarmarko bożonarodzeniowy poznań

Jarmark bożonarodzeniowy w Poznaniu. Taka nasza, mała tradycja

Święta już za kilka dni, nie ma co ukrywać i udawać, że jeszcze nimi nie żyjemy. Czekamy na nie, odliczamy dni i powoli przystrajamy nasze domy by jeszcze bardziej wpaść w ich tryby. Dla nas takim ważnym punktem przygotowań do świąt jest zawsze jarmark bożonarodzeniowy. Wybór, który odwiedzić jest dla nas prosty – Poznań – tu mieszkamy, żyjemy, pracujemy i tu chcemy świętować.

Spis treści

Może skromnie, ale tuż za rogiem

Wiemy, że poznański jarmark bożonarodzeniowy nie jest tym najpiękniejszym i największym na świecie ani nawet w Polsce. My jednak nie tego szukamy. Chcemy przede wszystkim nacieszyć oczy świąteczną dekoracją, usłyszeć graną pod fontanną kolędę i wypić kubek gorącego wina gdy temperatura jest bliska zeru. Do tego dodałbym jeszcze kasztany (których w tym roku nie było) oraz oscypek z ognia z żurawiną. To takie nasze „tradycje”. Nie musimy po to jechać do Drezna, wystarczy nam to co jest w Poznaniu.

Oderwanie od rzeczywistości

Jarmark poza smakołykami i atrakcjami „dla ciała” to również chwila odpoczynku od obowiązków, których przed świętami jest sporo. Jarmark bożonarodzeniowy to 2-3 godziny bez myślenia o gotowaniu, myciu okien, generalnych porządkach i pakowaniu prezentów. To czas dla nas, taka chwila beztroski w bardzo intensywnym czasie. To też okazja by zwolnić na chwilę, znaleźć czas i spędzić go spokojnie, spacerując w pięknie ozdobionym otoczeniu wśród zapachów, których nie ma na co dzień. Przecież poznański rynek nie pachnie na co dzień smażonym „syrkiem” ani zapachem grillowanej czy smażonej kiełbasy.

Jarmark bożonarodzeniowy a churros?

No właśnie! Co ma piernik (w tym przypadku churros) do wiatraka (jarmarku)? Rozumiem stoiska z mydłami, świeczkami a nawet podpłomykami alzackimi. Jedne mogą być dobrym prezentem inne ciekawą przekąską wprost z odległej doliny Renu, leżącej prawie u podnóża Alp. Ale churros? Nie wiem skąd one się tu wzięły, podobnie jak „węgierskie” kołacze… Dla mnie one po prostu nie pasują. Wprowadzają na to specyficzne święto rzeczy kompletnie nie związane ani z polskimi świętami ani świętami w innych krajach.

jarmarko bożonarodzeniowy poznań

Dlaczego jarmark bożonarodzeniowy w Poznaniu jest fajny?

Dla poznaniaka jest fajny bo jest pod ręką, praktycznie tuż za rogiem. A dla przyjezdnych? Powiedzmy szczerze, pewnie nawet Wrocławia nie przebijemy (co prawda nie byłem, słyszałem tylko jest jest naprawdę dobrze). Ale mamy jedną zaletę – jarmark bożonarodzeniowy w Poznaniu podzielony jest na dwie strefy. Pierwsza na placu Wolności, druga na Starym Rynku. Ta pierwsza jest głośniejsza, bardziej rozrywkowa – jest w niej diabelski młyn (koło widokowe), liczne atrakcje rodem z wesołego miasteczka dla dzieci oraz trochę straganów z atrakcjami dla dorosłych. Do tego scena, na której często coś się dzieje. Część jarmarku na Rynku jest bardziej kameralna, cichsza i bardziej nastrojowa. Przede wszystkim są stragany (praktycznie mające w sprzedaży to samo co na placu Wolności) do tego zawsze jest jakiś grajek pod jedną z fontann, który przeplata kolędy z np. Nothing Else Matters, zespołu Metallica (?). Ja osobiście wolę Stary Rynek, a to oczywiście zależy od upodobań każdego z nas.

Dlaczego dopiero teraz piszę o jarmarku?

Bo dopiero na niego dojechałem. Pisać i reklamować coś czego nie znam to nie w moim stylu. A jechać na jarmark tuż po Wszystkich Świętych to dla mnie za wcześnie. Ja jadę tam już czując Święta a nie jadę tam, co dopiero je poczuć. Stad mój wybór by jechać na jarmark bożonarodzeniowy tuż przez świętami, praktycznie gdy jestem już na nie gotowy. To tak naturalnie wprowadza mnie w stan świąt i pozwala się nimi cieszyć trochę dłużej a za razem nimi nie zmęczyć.

Na koniec życzenia

Zapewne większość z Was, czyta ten wpis w okresie przedświątecznym, dlatego wykorzystam okazję i przekażę Wam swoje życzenia. Myślę że nie ma ważniejszej rzeczy w Święta by spędzić je w gronie osób, które są dla nas ważne a nawet najważniejsze. Dodatkowo ważne jest by zapomnieć o codziennym świecie i choć na trochę odskoczyć do innego, lepszego świata, który jest ciepły, przytulny i emanuje dobrem oraz miłością. To też dobra okazja by samemu dać z siebie więcej niż na co dzień, otworzyć swoje serducho i zrobić kilka dobrych rzeczy, które jakoś w ciągu roku wydaja się niewykonalne. W końcu magia Świąt czasami sprawia cuda. Tego właśnie Wam i sobie życzę. Radosnych i magicznych Świąt!

0 0 votes
Article Rating
To ważne!

Pomogłem lub zainspirowałem?

Postaw mi wirtualną kawę lub podaj wpis dalej! By udostępnić go w social mediach, użyj jednego z poniższych przycisków!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn
Share on email
Email
Share on whatsapp
WhatsApp

Każdy, nawet najdrobniejszy gest z Waszej strony, którym doceniacie moją pracę strasznie motywuje i daje poczucie, że to co robię ma sens oraz jest da Was wartościowe. Dlatego jeżeli w jakikolwiek sposób pomogłem Wam swoim blogiem, zachęcam do odwdzięczenia się komentarzem, udostępnieniem, dołączeniem do społeczności kierunkowo.pl w social mediach czy postawieniem kawki!

Możesz również zapisać się newslettera, dzięki któremu zawsze będziesz wiedział o nowych wpisach a także otrzymasz dodatkowe korzyści jak rabaty i darmowe materiały!

Znajdziesz mnie również w social mediach: Facebook, twitter, Instagram. Bedzie mi bardzo miło jak dołączysz do obserwujących!

Dziękuje, że wpadłeś! Zapraszam częściej:)

cześć!

Jestem Marcin a to mój blog! Opowiadam na nim o swoich podróżach po Polsce, domowej kuchni i byciu tatą! Więcej dowiesz się ze strony o mnie.

pierwszy raz na blogu?

Pozwól, że Cię po nim oprowadzę! Zobacz specjalnie przygotowany przewodnik po blogu, dzięki któremu dowiesz się wszystkiego o kierunkowo.pl i bez problemu znajdziesz to, co czego szukasz!

wsparcie

Podoba Ci się to co robię? Postaw mi kawę!

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x